Moja droga związana z jedzeniem była stale rozwijająca się i świadoma już od 16 roku życia. Miałam to szczęście we własnych wyborach, że kiedy dotarły do mnie informacje dotyczące szkodliwości wielu grup pokarmowych, natychmiast je odstawiłam. Mięso, nabiał, jajka, cukier, póżniej mąkę. Przez wiele lat odżywiałam się wegańsko z przewagą owoców i warzyw, do 12.00 zawsze jadłam tylko owoce. Około 7 lat temu przeszłam na surową dietę i głównie tak się odżywiałam, promując ten styl życia na moich stronach i zarażając ludzi swoim entuzjazmem dzieliłam się doświadczeniem.

Jednak już w tamtym czasie pojawił się temat Bretarianizmu czyli odżywianie się Światłem, Miłością, Praną. Kiedy wzięłam pierwszy raz do ręki książkę Jasmuheen “Pokarm Bogów”, cała drżałam w ekscytacji 🙂 Poczułam, że jest to moje doświadczenie, ale nie wiem kiedy i w jaki sposób się wydarzy. W tamtym czasie jeszcze mocno wyrażałam się poprzez tworzenie pięknego zdrowego jedzenia, była to forma Miłości przez którą spełniałam się ogromnie. Kiedy wchodziłam do kuchni, świat przestawał istnieć, a ja tworzyłam małe dzieła sztuki 🙂 Możecie część tego etapu mego życia obejrzeć na www.iloverawfood.org

Jednak przez cały czas pojawiały się tematy związane z niejedzeniem, paradoksalnie do tego czym się zajmowałam :). Dlatego umysł przejmował ten temat, argumentując, że mam misję, że mam inspirować ludzi do surowego odżywiania itd. Jednak Życie prowadziło nieustanie, przeprowadzałam posty na sokach, wodzie, w końcu suche. Nagle pojawiały się dni kiedy po prostu wiedziałam, że mam nie jeść lub także nie pić. Oczywiście w tamtym okresie były to dla mnie wyzwania, które teraz rozpoznaję jako emocjonalne klatki. Ponieważ pracowałam pewną techniką, która między innymi zajmowała się zmianą programów, nieustannie w tamtym czasie zmieniałam swoje dotyczące wszystkich przekonań związanych z jedzeniem, z piciem, ze śmiercią.

Nie ukrywam, że wcześniej oprócz tego przeczucia, miałam także oczekiwania związane z niejedzeniem, głównie były to myśli związane z tzw. rozwojem duchowym, Świadomością itp.Było to frustrujące w owym czasie, kiedy chciałam to zrobić, ale ciągle coś mnie odciągało i zatrzymywało 🙂 Aż w końcu, kiedy się Przebudziłam do Prawdy Kim Naprawdę Jestem, odpuściłam ten temat, czując, że realizacja pojawi się w najwłaściwszym czasie. Wiedziałam, że jeszcze jestem uwarunkowana pewnymi emocjami i do czasu aż będę podążała pewnymi ścieżkami umysłu, będzie to wysiłkowa walka z wiatrakami :).

Obserwowałam swoje ciało i widziałam jak doskonale adaptuje się do nowych faz. Zobaczyłam, że mi osobiście najlepiej służy taki proces, że za każdym razem wydłużam czas bez jedzenia czy picia. Przede wszystkim słuchałam tego wewnętrznego prowadzenia i nie wymyślałam już lepszych scenariuszy umysłu 🙂  W roli obserwatora doświadczyłam lekkości tego tematu, widząc także dokładnie jak umysł potrafi bawić się ze mną w tej grze 🙂 Wymyśliłam sobie, że będę piła raz na 24 h, i takie etapy też miałam, co bardzo mnie wzmocniło w fizycznym pobywaniu w takim stanie. Teraz jestem na etapie, że nie pije do 19.00 a do wieczora wypijam ok 200-300ml wody, czasami świeżego soku.  Nie wiem jak długo to potrwa, obserwuję siebie, ciało i cieszę się, że czuję się dobrze 🙂

Czuję głęboko w sobie, że naprawdę nie potrzebuję jedzenia żeby żyć. Czas kiedy było dla mnie ogromną przyjemnością i zabawą także minął, czuję neutralność i lekkość w tych tematach. Czuję, że ciało samo w sobie jest Boskie i kiedy odpadną wszelkie uwarunkowania, one żyje samo z siebie, nie potrzebuje niczego z zewnątrz. Jednak zaznaczam, że ta droga do tego etapu Świadomości trwała u mnie tak naprawdę 25 lat. Poznałam swe ludzkie uwarunkowania, zależności od świadomości grupowej i wszystkie historie które sobie opowiadałam 🙂

Czuję, że to nie ma znaczenia czy będę jadła czy nie, ale tak nadal mnie prowadzi. Kiedy nie jem i nie piję, czuję, że jestem całkowicie Świadoma każdej sekundy, wszystko jest wyraźniejsze w postrzeganiu, czuję, że moje ciało się cieszy w jakiś sposób i to są dla mnie sygnały, że nie zawirowałam się w jakiś tam pomysłach umysłu. I tak naprawdę nie dbam o dowody, bo jak ma się tak dziać to się dzieje, bez planowania. Wiem, że nie jest to dla każdego, wiele osób może nie rozumieć, ale jeśli Ty czujesz podobną ekscytację tym tematem, proszę daj sobie czas. Obserwuj co pojawia się dla Ciebie, jeśli widzisz wysiłek i walkę, odpuść. To co ma być dla Ciebie nie ucieknie, bądź pewien 🙂 Najważniejsze to Żyć Tu i Teraz, bo nie ma innego życia, przyjmować to co już jest i być otwartym na doświadczenie.

Nulina

P.S Październik 2016, teraz już z łatwością mogę się trochę napić raz na 2-3 dni :). Nie śpieszę się, badam i rozpoznaję powolną transformację na wielu poziomach.Gdybym mogła na dłuższy czas wyjechać i być sama, z pewnością weszłabym już w pełny bretarianizm, ponieważ czuję się powołana do tej drogi 🙂 🙂